„Jakoś damy radę” czyli chaos na budowie przedłużenia Mydlarskiej

Na początku grudnia zeszłego roku wznowiona została po kilkumiesięcznej przerwie budowa przedłużenia ulicy Mydlarskiej wraz z budową sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Mimo, iż sam fakt rozpoczęcia budowy cieszy to sposób prowadzenia prac pozostawia wiele do życzenia.

Wykonawca nie potrafi przedstawić harmonogramu prac lub chociaż kolejnych ich etapów. Ustne ustalenia z ekipą budowlaną i uzyskane od niej informacje, już kolejnego dnia okazują się być nieaktualne. Tak było z uzgodnieniami odnośnie prac prowadzonych wewnątrz osiedla mieszkaniowego przy ulicach Jankowskiego i Sumaków. Mieszkańcom obiecywano, że w danym momencie rozkopana będzie tylko jedna z tych ulic – chociażby po to, aby zapobiec chaosowi związanemu z parkowaniem samochodów w okolicy. Tymczasem rozkopane zostały obydwie ulice i na obydwu praktycznie nic się obecnie nie dzieje. Mieszkańcy w efekcie zmagają się z problemem parkowania w okolicy i brodzą w błocie w drodze do swoich posesji. Miała miejsce już nawet konieczność wezwania holownika do wyciągnięcia samochodu z błota. Jednocześnie nikt nie potrafi przedstawić terminu zakończenia prac na tym osiedlu.

Rozkopana ul. Sumaków, na której od tygodnia nic się nie dzieje

W ulicy Jankowskiego przekładanie gazociągu trwa już piąty tydzień, zupełnie nie skoordynowano prac z ekipą odpowiedzialną za sam gazociąg. Przedłużyło się to na tyle, że co chwila trzeba zakopywać i odkopywać kolejne odcinki ulicy, aby szambiarka mogła podjechać do zapełnionego szamba. W trakcie prac uszkodzony został przewód zasilający bramę automatyczną i do chwili obecnej nikt nie poczuł się do naprawy uszkodzenia.

To źle wróży na kolejny czas trwania budowy. Nie jest dostępna dla mieszkańców jakakolwiek planowana tymczasowa organizacja ruchu. Nie wiadomo zatem czy w trakcie prac budowlanych cała okolica nie zostanie odcięta od możliwości dojazdu. Takie pomysły planowała poprzednia ekipa budowlana, budująca kanalizację w ul. Mydlarskiej i tylko determinacja i pomysłowość mieszkańców pozwoliła zorganizować objazdy i dojazdy do posesji. Do osiedla muszą przecież dojechać szambiarki, śmieciarki, karetki itd. Przedstawiciele robotników zapytywani o konkretne terminy czy etapy prac, z braku jakichkolwiek konkretów najczęściej odpowiadają „jakoś damy radę”.

W związku z powyższym zwróciłem się z prośbą o zwiększenie nadzoru nad prowadzonymi pracami budowlanymi, usprawnienie tych prac oraz przedstawienie ich harmonogramu dla kolejnych etapów.

4 komentarze dla “„Jakoś damy radę” czyli chaos na budowie przedłużenia Mydlarskiej”

  1. Łucja 5 lutego 2018 at 12:26 #

    Jakaś to nowość? Nadzór, koordynacja? Kogo, czyja, jak? Pośpiech jest wskazany tylko przy reprywatyzacji.

  2. Zerzeń Północna 5 lutego 2018 at 16:43 #

    Niestety jest tego więcej. Wwykonawca bezumownie korzysta z nieruchomości niszcząc prywatne drogi mieszkańców.

  3. PiotR 7 lutego 2018 at 09:34 #

    Chyba powiadomienie Urzędu Dzielnicy poskutkowało. Dziś wielkie poruszenie na budowie, praca wre – pracownicy, koparki, wywrotki, nikt nie stoi, wszystko się porusza. Nawet ekipa od gazu się zjawiła i zaczęła odkopywać rurę gazową na ul. Sumaków. Mieszkańcom Jankowskiego wydawało się, że od 1,5 tygodnia kiedy to roboty gazowe się zakończyły to czekają już tylko na gazownię, która podłączy wszystkich mieszkańców do sieci. Niestety nie. Nie było jeszcze geodety, który ma się zjawić dopiero 8 lutego. Dopiero po jego pomiarach, można kierować prośbę do gazowni o podłączenie. I znów oczekiwanie, bo gazownia może wysłać ludzi za 5 dni, tydzień lub i 2 tygodnie. W tej kwestii będzie na pewno potrzebne jakieś poparcie ze strony władz, aby przyspieszyć przysłanie ekipy gazowej.

  4. PiotR 10 marca 2018 at 12:18 #

    W poniedziałek 12 marca minie 8 tygodni od zdjęcia pierwszych kostek z nawierzchni pod przebudowę gazociągu w ul. Jankowskiego potrzebnego do położenia kanalizacji. Od 6,5 tygodnia nic się nie dzieje. Wciąż mieszkańcy oczekują na ekipę z gazowni, która ich podłączy. Najpierw była zła pogoda, bo nie wiadomo czemu w zimie było poniżej zera stopni i prace przy gazociągu były niemożliwe. Teraz rozchorowało się dwóch najważniejszych pracowników. Podobno mają wyzdrowieć po 19 marca i prace ruszą. I po co było zostawiać mieszkańców na 2 miesiące bez dojazdu do posesji i rozkuwać zmarzniętą glebę w styczniu? Wystarczyło zacząć od marca a i tak termin zakończenia prac byłby taki sam. Brawo planowanie.


Zostaw komentarz